Kwitnie handel fikcyjnymi adresami

Gorączka na rynku najmu rośnie. Lokali szukają m.in. studenci. Uaktywniają się też oszuści żerujący na ich naiwności. Ale i lokator potrafi oszukać właściciela.

W wakacje na poszukiwanie kwatery na nowy rok akademicki wyruszają studenci. Za lokalem rozglądają się także ci, którzy od września rozpoczynają nową pracę.

– A kiedy na rynku dużo się dzieje, ludziom przychodzą do głowy pomysły na łatwy pieniądz – mówi radca prawny Elżbieta Liberda z kancelarii Lex Perfecta.

– Rozwija się handel nieistniejącymi adresami i nieaktualnymi już ofertami. Potencjalny najemca, aby móc obejrzeć mieszkanie, musi na dzień dobry zapłacić zaliczkę albo opłatę rezerwacyjną. A ogłoszenia wydają się wyjątkowo atrakcyjne pod względem ceny i lokalizacji. Wielu wpłaca niemałe kwoty. Potem puka do mieszkania, którego właściciel jest zaskoczony i twierdzi, że nigdy nie wystawiał lokalu do wynajmu – opowiada.

PRZYBYWA OFIAR

Mec. Elżbieta Liberda zauważa, że nieuczciwie potrafią działać także biura nieruchomości. – Firmy życzą sobie zapłaty za samo przekazanie adresu czy nieaktualnych już czasem ofert – mówi. – Korzystając z usług pośredników, zawsze należy zadbać o zawarcie umowy pośrednictwa, w której będzie dokładnie określone, za co odpowiada pośrednik i za co płaci klient. Profesjonalny pośrednik z pewnością zadba o to, aby transakcja była udana.

Tymczasem przybywa pokrzywdzonych. – Odzyskanie pieniędzy jest niezwykle trudne – mówi prawniczka.

– Oszustów na rynku nieruchomości ciągle jest sporo, mimo że dużo się o tym mówi i ostrzega przed nimi – dodaje Katarzyna Sarota, ekspertka Power Invest. – Mieliśmy ostatnio klienta, który chciał z naszą pomocą wynająć mieszkanie. Wcześniej szukał lokalu na własną rękę i padł ofiarą oszusta. Znalazł mieszkanie w bardzo atrakcyjnej cenie, jednak właściciel zażądał opłaty rezerwacyjnej przed podpisaniem umowy. Najemca, który chciał mieć pewność, że mieszkanie zostanie dla niego zarezerwowane (właściciel tłumaczył to sporym zainteresowaniem nieruchomością), przelał pieniądze. A po właścicielu słuch zaginął. Po zgłoszeniu sprawy na policję okazało się, że nie tylko nasz klient został tak oszukany.

Inna historia przydarzyła się pracownikowi Power Invest. – Z naszym kolegą z biura przez media społecznościowe skontaktował się pewien obcokrajowiec szukający mieszkania na wynajem – opowiada Joanna Sojda. – Kolega umówił się z nim na prezentację nieruchomości. Zanim zdążył zająć się jego weryfikacją jako potencjalnego najemcy, odebrał telefon z policji, aby nie spotykał się z tą osobą, gdyż jest obserwowana przez policję. Wynajmując mieszkanie temu człowiekowi, właściciel mógłby mieć spory problem.

Ekspertki Power Invest podkreślają, że kiedy podpisujemy umowę najmu, musimy mieć pewność, że wynajmujący jest właścicielem nieruchomości lub ma odpowiednie upoważnienie.

– Trzeba też zwrócić uwagę, czy w umowie nie ma żadnych haczyków. Polecamy spisanie jej u notariusza – radzi Katarzyna Sarota. – Dokładnie sprawdźmy też stan techniczny nieruchomości. Przy spisywaniu protokołu zdawczo-odbiorczego mieszkania zwróćmy uwagę, czy jego stan faktycznie zgadza się z tym, co jest w protokole. Dobrym pomysłem jest zrobienie zdjęć wszelkich uszkodzeń, by później nie zostać obciążonym naprawą. Sprawdźmy też, czy i do kiedy lokal jest ubezpieczony.

Ale jest i druga strona medalu. Ofiarami na rynku najmu padają też właściciele nieruchomości.

– Najpoważniejsze problemy mają ci, którzy poprzez błędy przy formułowaniu umów nie tylko nie dostają należnego czynszu, ale niejednokrotnie fundują sobie lokatora na wiele lat i nie mogą się go pozbyć – przestrzega mec. Elżbieta Liberda. – Rynek szarej strefy najemców działa intensywnie. Tzw. mafia lokatorska to wcale nie wymysł mediów, ale rzeczywistość. Umiejętnie korzysta z przywilejów, jakie gwarantuje prawo – mówi.

Tacy lokatorzy wybierają atrakcyjne lokalizacje i duże metraże. – Płacą pierwszy czynsz, kaucję i na tym kończy się ich płynność finansowa. Właściciele lokali zostają bezradni – przestrzega prawniczka z kancelarii Lex Perfecta. – Pozostaje sprawa o eksmisję i w najgorszym wypadku – wieloletnie oczekiwanie na lokal socjalny, który ma zapewnić gmina.

Bywa też tak, że lokatorzy porzucają mieszkania, które często zniszczyli. – Wpłacona kaucja nie wystarcza na pokrycie szkód – zwraca uwagę mec. Liberda. – Trudne bywa zresztą samo odnalezienie takich najemców i prowadzenie ewentualnej sprawy sądowej.

Właściciele czasem sami proszą się o kłopoty. Jak mówi prawniczka z Lex Perfecta, nie weryfikują lokatora, podpisują w pośpiechu umowy znalezione w internecie. – Nieuczciwi najemcy wykorzystują nienależyte zabezpieczenie się właściciela w umowie – podkreśla. Radzi, by weryfikowć możliwości finansowe najemcy, pobrać kaucję i zapewnić sobie uprawnienia do kontroli stanu lokalu. Właściciel może też zawrzeć umowę najmu okazjonalnego.

W takim dokumencie musi być wskazany adres, pod który można eksmitować nierzetelnego najemcę. – Najem to wbrew pozorom wcale nie taka prosta sprawa – komentuje mec. Elżbieta Liberda. – Brak czujności może być bolesny finansowo zarówno dla właścicieli mieszkań, jak i dla najemców.

Ogólnopolską coroczną akcję „Bezpieczny najem” prowadzi Polska Federacja Rynku Nieruchomości przy współpracy z regionalnymi stowarzyszeniami. Eksperci pomagają najemcom w znalezieniu mieszkań i bezpiecznie przeprowadzają przez transakcję. Jak mówią w PFRN, klienci często skarżą się, że zostali oszukani przez nieuczciwe firmy, które oferują adresy, często fikcyjne lub nieaktualne, żądając 200–500 zł.

– Wynajmujący i najemcy, którzy zwrócą się do biur pośrednictwa biorących udział w naszej akcji, mogą być pewni, że trafią na rzetelnego pośrednika, który dzięki wiedzy i doświadczeniu pomoże w bezpiecznym zawarciu transakcji – podkreśla Andrzej Piórecki, prezydent PFRN.

Źródło: Rzeczpospolita

https://www.rp.pl/Mieszkaniowe/307309905-Kwitnie-handel-fikcyjnymi-adresami.html?fbclid=IwAR2elckrVJS5BLR0CbKD8vc0oK56XcsmLYb-BimlsQXGpTsom-D66Mw58us